czwartek, 14 lutego 2008
wtorek, 12 lutego 2008
wtorek, 29 stycznia 2008
SPOKÓJ
"PLANTACJA"
Zwiotczałe, na pół wyschnięte persony Kołyszą się na wietrze Dobrobytu i odrętwienia umysłowego. Czekają na kolejną dostawę pokarmu. Pełnowartościowe jedzenie, wzbogacone Potknięciami i bezsilnością słabszych. Energetyczny pokarm, pełen przemocy. Piękne jest to, czego nie ma mój sąsiad, Szczęściem, jeśli wzbudzę zazdrość. Mam wzdęcia!Mam wzdęcia! Zmieniona jedynie forma, szkielet Od tysięcy lat ten sam. Kserokopie które niegdyś były czarno-białe, Dziś są jedynie kolorowe. Społeczne szaleństwo. świat się zmienia pozostając taki sam. Żałosny bełkot, podrygi, Które mają Przypominać świeżość i dynamiczność życia. Indiwidualizm? Twórcza egzystencja? Brednie z ust Pełnych społecznych zależności, Pełnych społecznego gówna. Im bardziej bolesny upadek jednych, Tym większe szczęście drugich. Co roku siejemy to samo. Bez wysuwania żadnych wniosków. "TO NIE JEST ICH KREW" To nie jest ich krew! To nie jest ich krew! Powiedzieli, że gdy wrócą nie będzie już głodnych, strzały umilkną, A bomby przestaną niszczyć nasze domy. Ja nie widzę większej różnicy Ja kurwa, nie widzę różnicy Wciąż słyszę strzały,wciąż widzę krew, Widzę ofiary, czuję śmierć. Cyklon B czeka na drugą szansę Gaz VX czeka na swoją kolej Zwycięstwa wznoszą się na gnijących ciałach Monumentalne pomniki, rocznice, odznaczenia i honory. Z kwiatami, rodziny, matki z dziećmi witają bohaterów. Wracają ze świętej wojny synowie narodu, wieczni ojcowie. Cywilizowany człowiek i jego humanitarna wojna, jego humanitarne zabijanie. Każdy wystrzelony pocisk, każda zrzucona bomba jest barbarzyństwem. Pieprzę wasze wojny, pieprzę wasze karty powołania, Nie chcę nowoczesnej broni, nie chcę samolotów wielozadaniowych Ja ma taką cholerną ochotę iść na łąkę, wtulić twarz w mech, Wąchać trawę, chcę każdą swoją "chwilę" wypełniać radością. Chcę tańczyć!Tańczyć! Wściekłe psy są uzbrojone. Wściekłe psy śmieją się Trzymając palec na spuście. Ognia!Ognia! Atak - krew! "UŻYWAJ MNIE" Zawieś na mnie kapelusz, służbową broń, Mokrą parasolkę i fartuch rzeźnika. Nazwij mnie i określ, abym w świecie różnorodności Znał doskonale swoje miejsce. Pognieć mnie, zmiętol, a potem wyprasuj. Ogrzej i gwałtownie schłódź. Używaj mnie, abym poczuł się człowiekiem. Przestaw mnie w prawo lub w lewo, Gdybym coś zasłaniał. Uczesz mnie i ubierz we wszystko, co obowiązuje. Usuń to, co jest zbędne, Pustkę wypełnij konkretami. Wszystko zapisz na kartce, będę z niej czytał Przyprawiaj mi maski, maluj według własnego uznania Niech Twoje gruboskórne dłonie ukształtują moją osobowość. Jestem gotów na wiele wyrzeczeń, aby być częścią was Jestem gotów na wiele wyrzeczeń, aby poczuć się człowiekiem. Poklep, podaj mi rękę, gdy będziesz zadowolony z moich osiągnięć. Skarć, podstaw mi nogę, gdy coś się nie uda. Używaj mnie, abym poczuł się człowiekiem. Pouczany, wdrażany, przystosowany, Nazwany i określony, Wyceniony, licytowany, sprzedany, okradany, eksploatowany, używany. "NIECH PIES ZŻERA PSA" Cywilizowana masa karmiona ścierwem Stół próżności obficie zastawiony Wyzwolone prymitywne zachowania Wszyscy sinieją w objęciach miłości. Twarde pięści wyznaczają porządek "Oko za oko" - walczą ślepe bestie Cykl powtarzany od pokoleń: Rodzić się, walczyć i ginąć "Ja, albo Ty", obowiązujące prawo Prawa oparte na przemocy. Miasto jest obżarte! Miasto czuje niedosyt! Miasto obmyśla kolejną wojnę! "PRZERWAĆ PROGRAM" Tempa twarz wpatrzona w ekran Hipnotyczny trans Wyobraźnia niewykształcona Iluzja daje rozkosz istnienia To system nadaje swój program! "CZYSTA BIAŁA KARTA" Wypalone, spróchniałe drzewo nie owocuje, Traci liście i milknie, umiera stojąc. Jedno z całym impetem pada, By dać nowe życie, przestrzeń i światło innym Osobniki chore i słabe giną, są usuwane i niszczone, Lub też za przyzwoleniem przetwarzane i wykorzystywane. Mnie wycięto. Ze mnie zrobiono ogrodzenie, meble i zapałki. Wygodne krzesło, dla pana trzymającego twardą rękę Na wszystkim i na wszystkich. Ogrodzenie, by kontrolować Zapałkę, mały płomyk, który nie grzeje, ani nie oświetla. Chwila życia, nic nieznacząca chwila. Biała karta, zapisana białym atramentem . Czysta, biała karta. "WYUCZONA ROLA OFIARY" Asekuracyjnie ręce w górze Rozmowa - głowa w dół, wzrok wbity w ziemię Z obrzydzeniem patrzę i szczekam na swoje odbicie. Jedną ręką podpieram się, aby upadek nie był zbyt bolesny, Drugą wyciągam w błagalnym geście - "pomocy"! Moja twarz nieustannie zasłonięta, Chroniąca się przed ciosami. Jak długo wytrzymasz w tej pozycji? Zaszczepiony strach kontroluje! Nieustanne narzekanie, szukanie winnych, Marnowanie sił i czasu na to, co i tak Nie zmieni sytuacji - pozycji ofiary W pełni oswojony powszechnie akceptowany Wdychasz fałsz i pół prawdy Wina i kara, poklask i nagroda O to im chodzi, właśnie o to im chodzi Głupcami łatwiej się manipuluje Kwestionuj mądrości pokoleń. "PRAWDZIWY(a)I STERYLNY(a)-Z KRWI I KOSCI" Doskonale wiesz jak zaistnieć, Jak zwrócić na siebie uwagę? Jak osiągnąć to, co przez nich? Jest tak poważane i akceptowane. Wszechstronny, bezkonkurencyjny, Bezwzględny, nokautujący. Pamiętasz? Każda inność jest niebezpieczna i wroga. Znasz te wszystkie chwyty, Które pozwolą stać się "Kimś? Potrafisz zepchnąć przeciwnika na sam dół. Głupie dowcipy też skutkują Możesz uprzedmiotowić słowem i poprawić pięścią Wszystko przychodzi Tobie z taką łatwością Frustracja i kompleksy. Orgazm Twój jest czysty i prawdziwy Jesteś piękny bogaty i tak bardzo "Polski" Należysz do wybrańców, należysz do większości To Ty ustalasz prawa, to Ty decydujesz Każda inność jest niebezpieczna i wroga "MECHANICZNE KARMIENIE"cz1 Kobietą i mężczyzną rodzimy się, czy też nimi się stajemy? Każdy z nas ma do odegrania wielką rolę, Rolę wyznaczoną przez wzorce, normy i zasady. Czy robisz to, czego oczekują od Ciebie? Ja będąc mały bawiłem się żołnierzykami i samochodzikami. Jestem chłopcem. Przeciwko współzawodnictwu Przeciwko ślepej rywalizacji Przeciwko narzucaniu ról płciowych Te słowa kierujemy do wszystkich chłopców, Biegających wciąż z karabinami. Te słowa kierujemy do wszystkich dziewczynek Tulących do snu swoje lalki. Od samych narodzin jesteśmy wdrażani w system, Jesteśmy miętoleni, zgniatani i wpychani W sztywne ramy społeczne. To one mają określać nasz byt. Nazwali to miłością. Kultura ta powoduje deformację naszych osobowości.. Wojna płci wciąż trwa! Mechaniczne karmienie. "MECHANICZNE KARMIENIE"cz2 Wasze sposoby na życie,
Wasz pierdolony porządek Jest po to, byśmy nie mogli niczego odnaleźć Już jako małemu chłopcu dajecie mi Plastikowy karabin na wodę, abym Wyrabiał sobie oko. Wpychacie mi padlinę zmieszaną Z tymi waszymi pieprzonymi sztuczkami. Sposobami, dzięki którym mam przeżyć. Błogosławicie mnie, gdy idę mordować. Nie mogę współodczuwać. Chamstwo i bezwzględność to droga Której kierunek wyznaczycie wy. Kroplówka jest podłączana, kiedy tylko próbuję otworzyć oczy. Pierdolę ten wasz porządek Wszyscy jesteśmy ofiarami waszej miłości. To jest przemoc!To jest gwałt! Już jako małej dziewczynce Podajecie zestaw "kobiecych" gadżetów Chirurgicznie upiększane, silikonowe ciało Staje się zupełnie obce. Piękne ciało, piękna laska, piękna cipka. Kiedy nie jest uległa, słodka, a twoja Umysłowa tępota doprowadza ją Do wybuchu śmiechu i zażenowania, Kiedy ty nie masz nic do powiedzenia, Twoje argumenty przekazane tobie Przez tatusia i kolegów zawodzą, Mówisz:"cholerna baba-chłop", "Ona jest taka nie-kobieca" Twoje wyjście z sytuacji to drwina Umysłowa tępota! Kroplówka jest podłączana, kiedy tylko Próbuję otworzyć oczy. Pierdolę ten wasz porządek... To jest przemoc! To jest gwałt!
poniedziałek, 28 stycznia 2008
"PŁYWY"
FEVER- BIAŁA GORĄCZKA „Po trzykroć wróci to co z siebie wydobędziemy. PŁYWY"
„NA BRZEGU RYBA" Powiedz mi jak to jest, że gdy wielu was wokół mnie Właśnie wtedy czuję się samotny.
Pewnych spraw nie potrafi się już wyjaśnić, Czas na tłumaczenie i przekonywanie minął. Każdy z nas odrębny jak linie papilarne, Tyle własnych prawd, tyle samo dróg. Każdy ma swą głowę, myśli po swojemu, Każdy ma swe drogi wielokrotnie sprawdzone. Każdy ma swą głowę, myśli po swojemu, Konsekwencje ponosimy sami. Więc jakże mogę uzurpować sobie prawo by Cię oceniać, Jakże mógłbym narzucać Tobie swój punkt widzenia, Który być może zrozumiesz, ale istotne czy go poczujesz?
Warto nieraz zamilknąć, Warto nieraz przygryźć język, Dać ochłonąć emocjom, Słowa krzywdzą tak jak pięści
Nieraz nie chcę opowiedzieć się po którejś ze stron, Żadna z nich tak do końca nie jest moja. W oszalałym pędzie tracę oddech, Tu tak łatwo coś zaniedbać, coś przeoczyć. Ja wysiadłem na odpowiedniej stacji, Zamieszkałem we własnym domu. Stąd nie wysyłam listów z pogróżkami, Stąd nie złorzeczę. Ten świat jest mi obcy, cwanych i przebiegłych, By poczuć się lepszym od innych, By chociaż skubnąć odrobinę władzy.
„LICZĄC OD BŁYSKU DO GRZMOTU"
Tak samo boję się jak i Ty, Wściekłych, zerwanych psów z łańcucha, Braku powietrza i przestrzeni, Tak samo boisz się jak i ja.
Tak samo brzydzę się jak i Ty, Słów zawistnych i plugawych, Doświadczeń na komórkach żywych, Tak samo brzydzisz się jak i ja.
MIŁOŚĆ, WŚCIEKŁOŚĆ, MĄDROŚĆ, STRACH, WROŚNIĘTE W NAS PNĄCZA RÓWNOWAGI.
Tak samo kocham jak i Ty, Wczorajszych wrogów otuchy słowa, Oddechu pełne wolne piersi, Tak samo kochasz jak i ja.
Tak samo wierzę jak i Ty, Że jutro mogę już coś zmienić, Tak samo wierzysz jak i ja.
„JEDZENIE I DACH NAD GŁOWĄ"
TO NIE MY POWINNIŚMY SIĘ WSTYDZIĆ WYJADAJĄC JEDZENIE ZE ŚMIETNIKA, NIECH WSTYDZI SIĘ TEN, KTÓRY JE TAM WYRZUCA.
Pod naszymi drzwiami, głodni w zjednoczonej europie, slumsy na przedmieściach metropolii, co trzy sekundy umiera człowiek z głodu, uspokój sumienie, kubek wody, kromka chleba, zdarte buty dla Afryki, w Polsce zimą umiera się na śniegu.
Widok jakże cudny, równy wiośnie, Gdy marnotrawstwo i próżność pada na pysk. Gdy martwe dotąd ściany ożywają, pulsują i tańczą, Gdy w końcu zrozumiemy, że relacje między nami Nie są wykresem zysków i strat, że gdy ktoś głoduje To nie z braku pokarmu, lecz sprawiedliwości.
Jedyna droga jaka przychodzi nam do głowy, Na której nie zostawimy żadnych krwawych śladów, Jedyne rozwiązanie- WSPÓŁODCZUWANIE.
EKONOMIA DARU, RECYCLING, DIETY BEZMIĘSNE, SQUATTING, AKCJE FOOD NOT BOMBS, JEDZENIE I DACH NAD GŁOWĄ ZAMIAST POLITYKI.
„MAMOOOOO...! " Podołasz memu, jeszcze jednemu szalonemu przedsięwzięciu? Wiem że Twoje złoża są jeszcze nie wyczerpane. Chociaż tak nie wiele, niewielu udało Ci się przede mną ocalić, Na pewno masz coś w zanadrzu, na pewno masz coś dla mnie KOCHANA.
Wzdłuż kręgosłupa pociągnąłem linię autostrady, Ogrody Twe przerzedziłem lejami po bombach, Zatruty krwioobieg, skóra ujędrniona pestycydami.
Bawimy się radośnie kolorowym plastykiem, Dorastając w sztucznym słońcu. W dniu Twego święta życzę Ci zdrowia, bo przyda się na pewno. Przyznaję, nie należycie o Ciebie dbałem, wybacz mi JEDYNA. Przyznaję, nie należycie o Ciebie dbałem, wybacz mi JEDYNA.
WIESZ,... POTRZEBUJĘ JESZCZE OD CIEBIE MAMO...
Wzdłuż kręgosłupa pociągnąłem linię autostrady, Ogrody Twe przerzedziłem lejami po bombach, Zatruty krwioobieg, skóra ujędrniona pestycydami.
niedziela, 27 stycznia 2008
"PŁYWY"
FEVER- BIAŁA GORĄCZKA "Po trzykroć wróci to co z siebie wydobędziemy. PŁYWY"
"MATKA WSZYSTKICH BOMB" Dziękujemy bardzo, bardzo dziękujemy za ten Twój przewrót, po którym z gardeł naszych nie wydobędziemy już żadnej radosnej pieśni, dłonie nie wyklaszczą rytmu skute łańcuchami Twych swobód. Mówisz, że rozszyfrowałeś ten świat, reguły jakimi się rządzi, ludzi dążących do władzy, ich czyny obrzydliwe i okrutne, ale czy przeszła próbę Twoja przyjaźń gdy byliście zmęczeni i głodni? Czy czasem plugawe słowa, zawiść, bez konstruktywna krytyka, pieprzenie dla pieprzenia, nie przyczyniły się do zniknięcia wielu? Więc po co pytamy, po co i komu pustosłowie gadających głów, gdy oprócz martwicy nie wnosi się w życie nic? Powiedz, Ty nad prawdziwy, nad szczery, zajebisty, punkowy, anarchistyczny, hardcorowy, straightedgeowy, feministyczny, oj-owy, i chuj wie jak tam się jeszcze nazwiesz policjancie, kto będzie następny? Czy nie czas na nas? Czwarta płyta, jedenaście lat na celowniku... ( jestem już gotów do odstrzału ) Panie i Panowie...ŻYCZYMY MIŁEGO DNIA.
KRWISTOCZERWONE SŁOŃCE SAMOLOTY TWOJE RZUCAJĄ CIEŃ SPADA MATKA WSZYSTKICH BOMB SPADA MATKA WSZYSTKICH BOMB "Bądź dla nas nadzieją gdy się wykrwawimy" "ŻADNEJ WOJNY W MOIM IMIENIU" Bez horografii wykonuję te swoje ruchy Niczym źdźbło trawy poruszane wiatrem nadziei. Z tak wielkim trudem i mozołem zbieram te wszystkie drobinki w jedną całość, by nadać temu co pozostało jakiś sens. Wtedy pojawiasz się Ty, znam dobrze ten dźwięk, Słyszałem go już wcześniej- przeładowana broń, Ankieta, karta wyborcza, Ty i ta twoja polityka. Próbujesz mi wtłoczyć w głowę, że w życie moje Wpleciona jest przemoc, że wojna jest stanem naturalnym, Zawdzięczamy jej ewolucję człowieka. A ja wśród spadających odłamków zadaję wciąż te same pytania. Jakże zdumiewające jest to, że człowiek tak szybko oswaja się ze śmiercią? Z jaką łatwością i precyzją zdolny jest do zadawania bólu i cierpienia Każdemu stworzeniu żywemu. Nie mogę tego zrozumieć, nigdy się z tym nie pogodzę. NO WAR IN MY NAME "KASZTANY W KIESZENIACH" Wyobrażasz sobie taką sytuację, gdzie tak po prostu złapiemy się za ręce I odejdziemy z tego miasta zostawiając za sobą wojnę? Wojnę której nie pojmujemy, a w którą chcąc, czy nie chcąc Jesteśmy tak cholernie uwikłani, którą nie rzadko wywołujemy sami. Czy chcemy, możemy, potrafimy na gorącym piasku, czy też na zmrożonej ziemi Dać boso krok, by czuć pod nogami każdy kamień? By każdy krok mógł zbliżyć nas do siebie, z każdym krokiem być bliżej siebie. Stoję odwrócony plecami do tafli wody i rzucam za siebie na wieczne zapomnienie Te wszystkie słowa, te wszystkie gesty, którymi tak cholernie się brzydzę. NIE PYTAM CIEBIE CO MOŻESZ MI DAĆ, PYTAM SIEBIE CO MOGĘ DAĆ TOBIE. "PROSZĘ, PÓŁ JABŁKA DLA CIEBIE" Dzięki Twej energii żywej mam apetyt, słyszę muzykę, Mogę spokojnie zasnąć. Umiłowałem wszystko co żywe, potrafię uścisnąć dłoń każdego z Was Dzięki Twej energii żywej, mam więc dam. PROSZĘ, PÓŁ JABŁKA DLA CIEBIE. Czarne nasze języki od dziko rosnących jagód, Umorusane twarze i ręce od gorzkiej czekolady, Brudne, zdarte kolana od kulania się w stercie opadłych liści. Przyjacielu...przyjacielu. Nie pytaj o klucz. Czy możesz? Czy chciałbym? Wiedz, że z utęsknieniem czekam gdy staniesz w progu moich drzwi. O każdej porze dnia, czy nocy przywitam Cię z otwartymi ramionami. Bo czymże by była moja radość, gdybym nie mógł się nią dzielić? PROSZĘ, PÓŁ JABŁKA DLA CIEBIE. Każdy z nas nosi rany po bitwach, Nasze serca, nasza przyjaźń są symbolem zwycięstwa. "ŻARCIK NIEWINNY" Włączyliście telewizję, by móc nie rozmawiać ze sobą. Zbudowaliście jak to nazywacie Domy, w których nie płonie ogień Zdolny rozgrzać serca. Otoczyliście się sąsiadami, a zdolni jesteście utopić ich w łyżce wody. Linia przerwana, kontakt zerwany. Linia przerwana, kontakt zerwany. A LUDZIE TAK SZYBKO ODCHODZĄ. SPÓJRZ Z JAKĄ ŁATWOŚCIĄ TO WSZYSTKO PRZECIEKA PRZEZ PALCE. LUDZIE TAK SZYBKO ODCHODZĄ! Teraz zaczyna się ten pieprzony dowcip. Teraz zaczyna się ta pieprzona zabawa. Rozstawią Was w rogach pokoju, każdego z osobna, Ty naprzeciw niej, ona naprzeciw niego. Poróżnią Was sprawy błahe, staniecie się wrogami Zdolnymi skoczyć sobie do gardeł. KARUZELA SIĘ ROZKRĘCA, KARUZELA SIĘ ROZKRĘCA. Teraz potrzebują dowodów, dowodów lojalności, Więc obiorą nowy cel, podstawią nowego wroga. Wymyślą nową wojnę, kolejną słuszną wojnę. Oni nie muszą naciskać spustu, mają od tego Ciebie. Jesteś narzędziem w rękach władzy, karabinem w ręku szaleńca, Samotny wśród świszczących kul, wśród martwych takich jak Ty. Teraz zostałeś naprawdę sam. Oni wyszli trzaskając za sobą drzwiami. Zostawili jedynie na stole nuty i słowa pieśni wolności, W której nigdy nie było miejsca na twój wers. ( tam nigdy nie było miejsca dla Ciebie ) Czy można zagrać ją na rozstrojonym fortepianie ? Czy można zagrać ją na rozstrojonym fortepianie ? Czy widzisz ten czarny worek, otwórz go powoli... Tam jesteś właśnie Ty, osamotniony, zagubiony. Martwe ciało przykryte sztandarem, flagą narodową, Karta historii, nekrolog, istnienie stracone, Ofiara dla kraju, boga i ludzkości. Ofiara dla kraju, boga i ludzkości. A W RĘKU ŚCISKASZ FOTOGRAFIĘ UKOCHANYCH "MLECZAKI" Może by na to spojrzeć trochę inaczej, Przecież nie wszystko jest tak przygnębiające. Nie jest to łatwe, ale uwierz, można dostrzec to Co wydawało się tak odległe. Póki wciąż czujemy, póki w ten sposób rozumujemy. Chrońmy, dbajmy, pielęgnujmy, tak WIELE nam zostało. Celebrujmy każdą chwilę, którą chcemy spędzić razem. Twoja obecność, dotyk i uśmiech, Pierwszy ząbek, wyciągnięta delikatna dłoń, Pierwszy krok na tej krętej drodze Dają siłę, motywację, wiarę w to, że nie wszystko Na tym świecie zostało stracone.
"ŚWIT, CZYLI ANI CHWILI DŁUŻEJ" Zbyt długo, cholernie za długo strach paraliżował moje ruchy. Wielkie uczucie jakim Cię darzyłem uśpiło mój umysł. I ta skulona postać w kącie, gdy Ty w nocy Wkradałeś się do mojego domu. I ta skulona postać w kącie, gdy Ty w nocy Wkradałaś się do mojego domu. Kradłeś mój głos, kradłeś moje ciało. Kradłaś mój głos, kradłaś moje ciało. Z dniem dzisiejszym, właśnie z dniem dzisiejszym Nadszedł zmierzch twojej władzy. Z dniem dzisiejszym odrzucam Wszystko co sprawia mi ból, Wszystko co sprawia mi cierpienie. I bądź pewien, bądź pewna, że użyję Wszystkiego co będzie pod ręką. MOŻESZ MNIE ZABIĆ NA TYSIĄCE SPOSOBÓW, PRZECIEŻ MOŻESZ TO ZROBIĆ W KAŻDEJ CHWILI. I NAWET NIE WAŻNE, CZY TO BĘDZIE STRZAŁ W SERCE, CZY TO BĘDZIE STRZAŁ W PLECY. ALE WIEDZ O TYM, ŻE JEST COŚ CZEGO NIKT MI NIGDY NIE ODBIERZE. "OSTATNI ?" Ostatnim wydłubano oczy Projekcją zachodu słońca, Żądła pozbawione jadu. Ostatnim skradziono czas, związano ręce By zaspokoić nabyte potrzeby. Ostatnim wydłubano oczy, Ostatnim związano ręce, Ostatnim wyrwano pióra. Ostatnim wyrwano pióra, brak równowagi, W tańcu potykasz się o własne nogi. Ostatnim zatkano uszy obietnicami, Obietnicami bez pokrycia. Usta dryfują martwą rzeką. Usta dryfują martwą rzeką. NIE UMARŁEŚ....TY ODDAŁEŚ SWOJE ŻYCIE. Ostatnim wydłubano oczy, Ostatnim związano ręce, Ostatnim wyrwano pióra. Wczoraj ponownie przyśniłeś mi się człowieku. Wiem, że tam jesteś, na strychu z wytrwałością Składasz swoje (moje) skrzydła. "ZJEDZ SWÓJ OGON" Czy wiesz gdzie przebiega granica? To ta gruba linia której nie można przekroczyć. Ujadające psy, stanowiska ogniowe na każdym kroku Będą przypominać w jakim kierunku masz podążać. Zjedz swój ogon. Zjedz swój ogon! Kolokwialny bełkot, Grupy wzajemnej adoracji, braterstwo krwi, Wspólny cel, wspólny wróg. Taniec z obowiązującym krokiem, Zawsze mi to przypomina gówno rozmazane na ścianie. Zjedz swój ogon. Zjedz swój ogon! WIESZ GDZIE PRZEBIEGA GRANICA? "CO NAJMNIEJ COŚ DZIWNEGO" W zbiorowości wypełnionej do szpiku kości miłosierdziem i współczuciem, Gdzie nadal komórki rakotwórcze wszczepia się w ciała ludzi i w ciała zwierząt. W zbiorowości, gdzie za ścianą słyszę płacz dziecka, po czym następnego dnia Widzę je z podbitym okiem, nie potrafiące już mówić pełnym głosem. Tu dzieje się coś dziwnego. Tu nic się nie zmienia. Chłopcy wbici w uniformy, w piaskownicach, siłowniach, Na stadionach, na koncertach punkowych udowadniający Swoją wyższość nad innymi. Podpici, samotni ludzie od lat walący pięścią w ten sam stół, Krzyczący w rozpaczy: "Całe życie mnie okradali". Tu dzieje się coś dziwnego. TU NIC SIĘ NIE ZMIENIA. "TYLKO NA CHWILE"
Wierzę, że na chwilę tylko nasze drogi się rozeszły...tymczasem nadal parzę dwie herbaty
piątek, 25 stycznia 2008
poniedziałek, 21 stycznia 2008
KONCERT 22.02.2008-CZĘSTOCHOWA skłot ELEKTROMADONNA,Warszawska 249/251.godz 23.02.2008-LUBLIN (?):BIALA G.,ORTODOX 24.02.2008-RZESZÓW Klub "Trygon" Piłsudskiego 31,godz 19,wjazd
wtorek, 15 stycznia 2008
piątek, 11 stycznia 2008
ZESPÓŁ
Opis zespołu Członkowie Albumy
![]() ![]() ![]() UWAGA Kapela poszukuje nowego wokalisty kontakt na stronie oficjalnej zespołu
Jesienią wydana zostanie reedeycja płyty"Nieposłuszenstwo"wraz z bonusami z pierwszej płyty Białej Gorączki.Materiał zostanie nagrany ponownie w studio na płycie CD
niedziela, 06 stycznia 2008
|
Ostatnie wpisy
Zakładki:
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||